Przejdź do głównej zawartości

321km Tour de Warsaw we dwóch - czyli wycieczka Totalna

6:15 (AM), już po śniadaniu ruszam na Warszawski Żoliboż, aby na placu Grunwaldzkim spotkać się z grupą!
Na wysokości muzeum Powstania Warszawskiego, łapie mnie Pani policjantka, przejechałem na czerwonym. Tłumaczę się i wiję, że się śpieszyłem i że koledzy czekają, nadnienię że nie byłożadnego ruchu, sobota 6:25 nic.
Brak jakichkolwiek dokumentów przekonuję Ją, że może mnie puścić.
6:45 (AM) jest jeden kolega on miał być, ale gdzie reszta tych ludzi co oznaczyli na FB, że będą, albo może będą. Brak! :(

Ruszamy, w zasadzie zimno, może się źle ubrałem, zobaczymy.
W Łomiankach czeka dwóch kolegów, podjadą z nami 40min, muszą wracać bo LŚR ich wzywa w niedzielę. Rozstajemy się przed Rostoką i dalej już sami.....

Screenshot 2015-09-01 10.38.24



11:20 (AM) Góra Kalwaria, podjeżdżamy pod Stacja Kultura https://www.facebook.com/stacjakulturabistro

Aaaa otwarte od 12tej. Ale mili Panowie właściciele, po kruciutkich negocjacjach robią nam makaron carbonara i dalej w drogę.

Most na Wiśle w GK, to masakra, TIRy jadą jeden za drugim, strach!
Za mostem w lewo i co i co wiatr w twarz .... bi ..bi.

200 km Mińsk, taka myśl poco nam to? Przecież 150 km wystarczyło by. No tak ale trzeba przesunąć granicę ma być 3 z przodu, jakbyśmy mieli po 16ście lat.

Na tym etapie wycieczki Totalnej wszystko co pijemy smakuje mi obrzydliwie i tu rodzi się pomysł jak do jedziemy to napijemy się piwa. I to już jest jakiś cel :)

Ciastka Ryżowe, zrobione przez żonę mojego kolegi, według przepisu SKY group, mają dziwną konsystencje ale ich niewątpliwą zaletą jest to, że nie są słodkie.

W Tłuszczu selfie - "NO Tłuszcz"
20150829_165047

I dalej, Nieporent, w zdłóż kanału most północny fotka.

Od świtu do zmierzchu.
20150829_190517

No i jest 300 km.
Na to piwo.
Do domu.
Wyniki na Strve.
Kilka kudosów.
I tyle!

Było naprawde fajnie.
Czy zrobimy to jeszcze raz? Tak, ale będziemy jechać gdzieś a nie w koło Wa-wy.

Jeżeli ktoś sobie potrzebuje udostępnie GPX.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rowerem do pracy

W tym sezonie udało mi się całą zimę dojeżdżać do pracy. Zima była łaskawa, piszę te słowa z perspektywy 9 marca więc nie spodziewam się pogorszenia pogody i jak większość ludzi w koło mnie wyglądam wiosny i jazdy na krótko. Ale wracając do tematu, w tym sezonie moim partnerem podróży był Cannondadle TOP STONE 105, na oponach WTB 34mm. Muszę przyznać, że było komfortowo. Dystans do pokonania mam około 10 kilometrów w jedną stronę, jeżeli nie „zboczę” w zaklęte rewiry mojego miasta. Teraz krótkie FAQ : Czy masz w pracy prysznic? Niestety nie mam, fajnie było by mieć, w związku z tym staram się nie przekraczać 24 km/h, to pozwala mi i moim współpracownikom „przetrwać” dzień. Drogie muszą być ubrania na zimę? Zasadniczo jeżdżę w cywilnych ciuchach, nie licząc, T shirta merino z długim rękawem i skarpet też z merino. A czy jest niebezpiecznie? Szczęście mam takie, że 80% moich tras to asfaltowe lub szutrowej ścieżki rowerowe, ale na ulicy bardzo uważam i jeżdżę z naprawdę m...

Góra Kawiarnia w Góra Kalwaria

8 marca dzień pochmurny, ruszam z centrum Wawy i pruje przez Gassy do Góry Kalwarii. Ruch na najczęściej uczęszczanej trasie rowerowej podwarszawskiej nikły. Kilku ziomeczków, minąłem jeden pociąg w koszulkach Bike Expo, minął mnie w tempie przyspieszonym, ale oni na szosach ja na Gravel wiec nie było szansy na dołączenie się. W połowie dystansu spotykam kolegę Patryka, biegnącego na dystans 35km chwila rozmowy i dalej go GK (Góra Kalwaria). W Górze Kalwarii po kilku latach jeżdżenia przyjemny dżentelmen zorganizował kawiarnie Góra Kawiarnia. Miejsce to sformatowane pod kolarzy. Kawa, ciacho, miłe dziewczyny i masa historii kolarskiej. Polecam! Taka wycieczka czeka mnie jeszcze ze trzydzieści + razy. Ale fajnie będzie! https://www.trirent.pl/gravel/572-rower-cannondale-2019-topstone-105.html #trirent

Rok szkolny 2014/2016 Sezon 1

Już jest nowy rok szkolny 2015/2016. Co to ma wspólnego z kolarstwem, rowerem, otuż to, że od kąd moja córka poszła do szkoły, bardziej dzielę lata od września do września, a rozpoczęcie roku szkolnego jest początkiem końca sezonu. Jaki to był sezon, startowo mało aktywny, co nie oznacza, że leniłem się. Porównując od września do września, przejechałęm o 20% więcej, głównie za sprawą mojego nowego hobby jakim jest "szosa". Większączęść życia jeździłem na MTB, które uwielbiam za kontakt z przyrodą, interwałowość i za możliwość jazdy w górach i innym tródnym terenie. Natomiast SZOSA,  hmm.. to inny nowy rodzaj jazdy, jest szybko, jest szybciej, jest najszybciej, kurcze lubię to. Zaczołem w październiku zeszłego roku, zakup kolażówki, oswajanie się, ta szybkość w zakrętach no i pierwsza gleba, zaraz po skręcie z mostu w Górze Kalwarii. Co mnie omineło, ściganie się z autobusami. Dlaczego? Byłem zbyt wolny albo one zbyt szybkie :) Ale to już historia. Jesień, zimno, bezpośrednio ...