Już jest nowy rok szkolny 2015/2016. Co to ma wspólnego z kolarstwem, rowerem, otuż to, że od kąd moja córka poszła do szkoły, bardziej dzielę lata od września do września, a rozpoczęcie roku szkolnego jest początkiem końca sezonu.
Jaki to był sezon, startowo mało aktywny, co nie oznacza, że leniłem się. Porównując od września do września, przejechałęm o 20% więcej, głównie za sprawą mojego nowego hobby jakim jest "szosa".
Większączęść życia jeździłem na MTB, które uwielbiam za kontakt z przyrodą, interwałowość i za możliwość jazdy w górach i innym tródnym terenie.
Natomiast SZOSA, hmm.. to inny nowy rodzaj jazdy, jest szybko, jest szybciej, jest najszybciej, kurcze lubię to.
Zaczołem w październiku zeszłego roku, zakup kolażówki, oswajanie się, ta szybkość w zakrętach no i pierwsza gleba, zaraz po skręcie z mostu w Górze Kalwarii. Co mnie omineło, ściganie się z autobusami.
Dlaczego? Byłem zbyt wolny albo one zbyt szybkie :) Ale to już historia.
Jesień, zimno, bezpośrednio po zakupie roweru, poszedłem jeździć.
Zimno, bo szybko. Tak to powoduje, że zaczynam zastanawiać się czym istotnie różnią się ciuchy MTB, od ciuchów szosowych i tak uczę się do dziś. Odkryłęm takie mało odkrywcze elementy garderoby, jak rękawki, nogawki, kamizelki. Przy czym na MTB jeździłem cały rok i wydawało mi się, że się już wiem co nieco.
Ale gdy zrobiło się mroźno, wróciłem na mtb i do lasu.
Ale gdy nastała wiosna, raz dwa trzy, zapakowałem kolegów do auta i pojechaliśmy nad Gardę. Tam w miare demokratycznie dzieliłem czas pomiędzy MTB (góry), a szosę.
I był ten dzień, kiedy we trzech postanowiliśmy objechać jezioro. Poczułem moc, słońce, chłodno, cel. Jeden kolega, zawrócił, drugi, cisnoł.
Obiechaliśmy pół jeziora, noga podawała. Lunch a po lunchu spotkałem, lokalnego kolarza, starszego, średnia wzrosła do 40 km/h, usiadłem mu na kole i zgubiłem kolegę numer 2. I zrozumiałem o co chodzi z tym oporem powietrza, i zauważyłem, że nigdy nie przejechałem 50 km, ze średnią 40km/h, (nie nie wiało w plecy) i wiecie co spodobało mi się!
I nadal mi się podoba! Kolejnym krokiem milowym było pojechanie w peletonie.
W zeszłym tygodniu, pojechałem z innym kolegą 321 km.
I tu wracam do początku, tego wpisu.
Zadaje sobie pytanie, co wydaży się w roku szkolnym 2015/2016?
Jaki to był sezon, startowo mało aktywny, co nie oznacza, że leniłem się. Porównując od września do września, przejechałęm o 20% więcej, głównie za sprawą mojego nowego hobby jakim jest "szosa".
Większączęść życia jeździłem na MTB, które uwielbiam za kontakt z przyrodą, interwałowość i za możliwość jazdy w górach i innym tródnym terenie.
Natomiast SZOSA, hmm.. to inny nowy rodzaj jazdy, jest szybko, jest szybciej, jest najszybciej, kurcze lubię to.
Zaczołem w październiku zeszłego roku, zakup kolażówki, oswajanie się, ta szybkość w zakrętach no i pierwsza gleba, zaraz po skręcie z mostu w Górze Kalwarii. Co mnie omineło, ściganie się z autobusami.
Dlaczego? Byłem zbyt wolny albo one zbyt szybkie :) Ale to już historia.
Jesień, zimno, bezpośrednio po zakupie roweru, poszedłem jeździć.
Zimno, bo szybko. Tak to powoduje, że zaczynam zastanawiać się czym istotnie różnią się ciuchy MTB, od ciuchów szosowych i tak uczę się do dziś. Odkryłęm takie mało odkrywcze elementy garderoby, jak rękawki, nogawki, kamizelki. Przy czym na MTB jeździłem cały rok i wydawało mi się, że się już wiem co nieco.
Ale gdy zrobiło się mroźno, wróciłem na mtb i do lasu.
Ale gdy nastała wiosna, raz dwa trzy, zapakowałem kolegów do auta i pojechaliśmy nad Gardę. Tam w miare demokratycznie dzieliłem czas pomiędzy MTB (góry), a szosę.
I był ten dzień, kiedy we trzech postanowiliśmy objechać jezioro. Poczułem moc, słońce, chłodno, cel. Jeden kolega, zawrócił, drugi, cisnoł.
Obiechaliśmy pół jeziora, noga podawała. Lunch a po lunchu spotkałem, lokalnego kolarza, starszego, średnia wzrosła do 40 km/h, usiadłem mu na kole i zgubiłem kolegę numer 2. I zrozumiałem o co chodzi z tym oporem powietrza, i zauważyłem, że nigdy nie przejechałem 50 km, ze średnią 40km/h, (nie nie wiało w plecy) i wiecie co spodobało mi się!
I nadal mi się podoba! Kolejnym krokiem milowym było pojechanie w peletonie.
W zeszłym tygodniu, pojechałem z innym kolegą 321 km.
I tu wracam do początku, tego wpisu.
Zadaje sobie pytanie, co wydaży się w roku szkolnym 2015/2016?
łał
OdpowiedzUsuń